Home » Uncategorized » Władze Poznania przeciw wolności słowa.

Władze Poznania przeciw wolności słowa.

Notujemy kolejny przypadek, gdy władze miejskie z przyczyn politycznych uniemożliwiają obywatelom wyrażanie poglądów. Tym razem władze Poznania uniemożliwiły zorganizowanie  manifestacji dotyczącej ew. wyjścia Polski z UE.

Przytaczamy opis ze strony organizatorów:

W niedzielę w Poznaniu odbyć się miała manifestacja „POLexit – Polska bez Unii Europejskiej” organizowana przez lokalny oddział Obozu Narodowo-Radykalnego. Na początku tygodnia pikieta została zgłoszona w odpowiednim organie Urzędu Miasta. Urzędnicy, po długim rozpatrywaniu zgłoszenia, w czwartek przekazali nacjonalistom informację, że legitymacja przewodniczącego zgromadzenia jest gotowa do odebrania w urzędzie, więc o żadnym zakazie ani negatywnym rozpatrzeniu zgłoszenia nie mogło być mowy. Jeszcze tego samego dnia jedna z osób pracujących w ratuszu zadzwoniła do głównego organizatora zgromadzenia z informacją, że manifestacja jednak nie może się odbyć, gdyż już wcześniej inna osoba wydała zgodę na inne wydarzenie przeprowadzane w tym samym miejscu. Poleciła także wybranie nowej lokalizacji dla manifestacji. Dziwnym trafem wszystkie alternatywne miejsca w mieście, w których chcieliśmy zorganizować demonstrację, były akurat zajęte i to niemal przez cały dzień! W związku z tym, że do wydarzenia pozostał jeden dzień roboczy, niemożliwe stało się przeniesienie „POLExit-u” do innego miasta, ponieważ wielkopolskie urzędy nie są skore do rozpatrywania podań o demonstracje w trybie natychmiastowym, tj. tego samego dnia. Z tego też powodu pikieta „POLexit – Polska bez Unii Europejskiej” została w tym tygodniu całkowicie odwołana. Wszystkich, którzy chcieli na nią przybyć, serdecznie przepraszamy. Początkowo zdecydowaliśmy się na nienagłaśnianie powyższej sytuacji, mając na uwadze możliwość faktycznego zagospodarowania przestrzeni publicznej przez inne podmioty. W dniu pierwotnie planowanego wydarzenia postanowiliśmy jednak sprawdzić, czy proponowane przez nas wcześniej alternatywne miejsca na manifestacje rzeczywiście zostały zagospodarowane, i tak np. na Placu Mickiewicza, gdzie początkowo miała się odbyć nasza pikieta „POLexit”, nie miało miejsca żadne wydarzenie. W związku z tym należy postawić pytania: czy władze miejskie mają prawo odbierać nam prawo do wykorzystywania przestrzeni publicznej i prawo do wolności głoszenia poglądów? Czy miasto Poznań jest miastem prawa, czy prywatnym folwarkiem prezydenta Jaśkowiaka?
Źròdło

Jeśli powyżej opisana sytuacja miała faktycznie miejsce, sprawą powinna zająć się prokuratura, podejmując działania sprawdzające, czy nie doszło do przestępstwa urzędniczego – zgodnie z art. 231 KK funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Nie dosyć, że uniemożliwiono zorganizowanie legalnej manifestacji, poświadczono ròwnież prawdopodobnie nieprawdę. Warto zauważyć, że prezydentem Poznania jest obecnie pan Jacek Jaśkowiak, jednoznacznie okazujący swoje poglądy polityczne i uczestniczący bez zahamowań w manifestacjach politycznych, np. manifestacjach tzw. KOD. Ubolewać należy, że zachowanie jego urzędnikòw przeczy deklarowanemu przywiązaniu do wolności obywatelskich.

3.05.2016

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.